W bezkresie mandżurskiej tajgi myśliwi nieraz stawali oko w oko z królującymi tam tygrysami syberyjskimi, nazywanymi carskimi zwierzami. Nie tylko zadawali im śmierć, lecz także sami ją ponosili w starciach z dzikim, walecznym stworzeniem. Zdarzało się wreszcie, że obaj nieustraszeni łowcy rozchodzili się pokojowo i każdy podążał dalej w sobie znanym kierunku. Szczególnym szacunkiem darzono stare osobniki, nazywane Wielkimi Wanami. Stała za tym wszak pewna traperska pragmatyka – młodsze, niedoświadczone tygrysy znacznie łatwiej było pochwycić, nawet nie używając do tego celu broni palnej. Gra była warta świeczki, gdyż sprzedaż trofeum, pożądanego w chińskiej medycynie ludowej, przynosiła spore dochody.
Niebezpieczeństwo czyhało jednak na dzielnych myśliwych nie tylko ze strony nieujarzmionej przyrody. Nade wszystko zagrażał im drugi człowiek – w zetknięciu z grabieżczymi bandami hunhuzów zazwyczaj uratować mogła jedynie zimna krew. Ale i podczas potyczek z bandytami zdarzały się sytuacje wyjątkowo nieoczekiwane. Przybliża je nam Mikołaj Bojkow w „Bezkresie tajgi”. To drugi zbiór opowiadań tego autora (jest ich w sumie 18; książkę uzupełnia skrócona biografia myśliwego, pisarza i podróżnika), który ukazał się nadkładem wydawnictwa Atra World w serii „Rubieże Tajgi”. Bojkow po raz kolejny zabiera nas więc za zielony parawan dalekowschodnich borów, by odkrywać tajemnice krainy zdeptanej przez siebie wzdłuż i wszerz. Wiele spośród opisanych przez niego przygód wydaje się wręcz niewiarygodnych. Pokazują odwagę i determinację człowieka, który swój byt wiąże z tajgą, choć wcale nie zawsze jest od jej dóbr uzależniony. To obraz prawdziwej łowieckiej pasji, naznaczonej w tamtych czasach bardzo dużym ryzykiem narażenia życia lub przynajmniej poważnego uszczerbku na zdrowiu. Tajga rządzi się swoimi prawami…
Co interesujące z perspektywy współczesnego czytelnika i myśliwego, autor sygnalizuje powagę problemu spadającej liczebności tygrysów wskutek nadmiernych odstrzałów i nielegalnego trucia. Opowiada się przy tym za wzmożeniem ochrony tego gatunku. Posługuje się tu pozytywnym przykładem Indii Brytyjskich, gdzie tygrysy mogły zostać odstrzelone tylko w uzasadnionych przypadkach. Dotyczyło to głównie ludojadów, którym sporo miejsca poświęcił z kolei Jim Corbett – jego książki możemy czytać w języku polskim również dzięki wydawnictwu Atra World. Mikołaj Bojkow to jeden z wielu łowców przełomu XVIII i XIX w., którzy dostrzegali ograniczoność zasobów przyrodniczych, szczególnie w obliczu nadmiernej ludzkiej zachłanności.
Warto także odnotować, że przetłumaczenia tekstu z języka rosyjskiego podjął się Bogdan Michalak, znany nemrod i wybitny wabiarz jeleni. Do tego wyjątkowo dobre opracowanie redakcyjne sprawia, że opowiadania czyta się z prawdziwą przyjemnością – blisko 140 stron pochłania się w mgnieniu oka.
„Bezkres tajgi” (oprawa miękka, format 165 × 235 mm)
ADP | Brać Łowiecka 07/2021






