Pasjonującą relację z wyprawy myśliwskiej na wschodnie krańce syberyjskich borów, do malowniczego, nienaruszonego jeszcze ręką zachłannego człowieka Ussuryjskiego Kraju, przynosi książka Z krańców Sybiru – najnowsza pozycja z serii Rubieże Tajgi, która ukazała się nakładem wydawnictwa Atra World. Wacław Wasilewski zabiera czytelników w pierwszą połowę lat 80. XIX w., kiedy popularność wśród myśliwych zdobywała konstrukcja winchestera z zamkiem typu lever action. Wieści o możliwościach tego sztucera i dokonaniach przy jego użyciu rozchodziły się również na kontynencie azjatyckim. Nie zabrakło więc dywagacji, choć czysto teoretycznych, na temat jego wyższości nad rosyjską jednostrzałową berdanką, która była na wyposażeniu autora. Jak winchester sprawdziłby się w starciu sam na sam z tygrysem?
Myśliwskie szlaki wiodą do Władywostoku. Recenzja ksiązki „Z krańców Sybiru”
Od Kaukazu po Mandżurię. Recenzja książki „W borach Mandżurii” i „18 dni łowów na kaukazie”
Niedawno nakładem wydawnictwa Atra World ukazały się dwie książki przybliżające świat polowań na Dalekim Wschodzie i w górach Kaukazu przełomu XIX i XX w.
Bojkow na wojnie i emigracji. Recenzja książki „Tajga Szumi"
„Tajga szumi” to kolejna część wspomnień Mikołaja Bojkowa – myśliwego i łowcy tygrysów, oficera armii carskiej, zamiłowanego pisarza i podróżnika – przełożona na język polski przez Bogdana Michalaka i wydana nakładem wydawnictwa Atra World w serii „Rubieże Tajgi”. Tym razem, inaczej niż we wcześniejszym „Bezkresie tajgi”, autor koncentruje się przede wszystkim na niemyśliwskiej części swojego barwnego życiorysu. Nie szczędzi jednak wzmianek o niekiedy mrożących krew w żyłach przygodach łowieckich. A to hunhuzi nachodzą miejsce odpoczynku nemroda po polowaniu na pióro, a to lampart czyha na jego życie na postrzelonym i niepodniesionym rogaczu. Wreszcie myśliwi ledwie uchodzą z życiem ostrzelani przez łotrzyka po dojściu do ubitego poprzedniego wieczoru iziubra. Była to ponoć często praktykowana metoda zdobywania drogocennych pantów. Czy zasada „oko za oko” obowiązywała w tajdze bezwzględnie? Odpowiedź na to pytanie czytelnik odnajdzie w trakcie lektury.
Na tropie Wielkiego Wana. Recenzja książki „Bezkres Tajgi”
W bezkresie mandżurskiej tajgi myśliwi nieraz stawali oko w oko z królującymi tam tygrysami syberyjskimi, nazywanymi carskimi zwierzami. Nie tylko zadawali im śmierć, lecz także sami ją ponosili w starciach z dzikim, walecznym stworzeniem. Zdarzało się wreszcie, że obaj nieustraszeni łowcy rozchodzili się pokojowo i każdy podążał dalej w sobie znanym kierunku. Szczególnym szacunkiem darzono stare osobniki, nazywane Wielkimi Wanami. Stała za tym wszak pewna traperska pragmatyka – młodsze, niedoświadczone tygrysy znacznie łatwiej było pochwycić, nawet nie używając do tego celu broni palnej. Gra była warta świeczki, gdyż sprzedaż trofeum, pożądanego w chińskiej medycynie ludowej, przynosiła spore dochody.