Niedawno nakładem wydawnictwa Atra World ukazały się dwie książki przybliżające świat polowań na Dalekim Wschodzie i w górach Kaukazu przełomu XIX i XX w.
Kategorie blog
Niedawno nakładem wydawnictwa Atra World ukazały się dwie książki przybliżające świat polowań na Dalekim Wschodzie i w górach Kaukazu przełomu XIX i XX w.
Przeciętny myśliwy dobrze kojarzy nazwy dawnych polskich majątków łowieckich, takich jak Łańcut, Antoniny czy Nieśwież. Mało kto potrafi natomiast osadzić w historyczno-geograficznym kontekście Sidemi lub Nowinę. Nie dość miejsca w naszej pamięci zajmuje bowiem, jak się wydaje, osiadła na Dalekim Wschodzie rodzina Jankowskich. Wysiłek popularyzacji wiedzy o Michale Jankowskim i jego potomkach – wybitnych myśliwych, przyrodnikach i hodowcach, legendarnych łowcach tygrysów – niestrudzenie podejmuje wydawnictwo Atra World.
Wielu czytelników z pewnością kojarzy nazwisko Jima Corbetta, wielkiego łowcy tygrysów ludojadów w Indiach. Znacznie mniej znany jest Harry Caldwell, który wsławił się w polowaniu na te drapieżne koty w południowo-wschodnich Chinach. 48 położonych przez niego tygrysów robi jeszcze większe wrażenie niż 33 osobniki (w tym dwa lamparty) na rozkładzie u Corbetta.
W bezkresie mandżurskiej tajgi myśliwi nieraz stawali oko w oko z królującymi tam tygrysami syberyjskimi, nazywanymi carskimi zwierzami. Nie tylko zadawali im śmierć, lecz także sami ją ponosili w starciach z dzikim, walecznym stworzeniem. Zdarzało się wreszcie, że obaj nieustraszeni łowcy rozchodzili się pokojowo i każdy podążał dalej w sobie znanym kierunku. Szczególnym szacunkiem darzono stare osobniki, nazywane Wielkimi Wanami. Stała za tym wszak pewna traperska pragmatyka – młodsze, niedoświadczone tygrysy znacznie łatwiej było pochwycić, nawet nie używając do tego celu broni palnej. Gra była warta świeczki, gdyż sprzedaż trofeum, pożądanego w chińskiej medycynie ludowej, przynosiła spore dochody.